Najznakomitsza grupa w dziejach gothic rocka - Christian Death w marcu i kwietniu grała swoje ostatnie tourne. Dlaczego ostatnie? O tym w wywiadzie. Wspomnę tylko, że już 12 lat temu na albumie "The Scriptures" zespół umieścił tekst proroctwa Nostradamusa, głoszący, że siódmy miesiąc roku 1999 będzie datą zstąpienia z nieba króla terroru, a przedostatnia płyta grupy - "Prophecies" cała poświęcona była apokaliptycznym przepowiedniom.
Koncert Christian Death obejrzałem w Bratysławie. Zespół po problemach na granicy Niemiec i Czech spóźnił się pięć godzin. Nie było więc szans przygotowania zwykłej scenografii, którą grupa prezentowała podczas całej swojej trasy. 
Valor: "Mamy swój show, swój teatralny koncept Zwykle zaczynamy przygotowywać scenę około drugiej po południu.. Spędzamy na tym długie godziny. Cała scena jest biała, pełna kwiatów. Mamy filmy, slajdy, rekwizyty. Nasz show podczas tej trasy jest zupełnie inny od tych z poprzednich. Kreujemy specyficzną atmosferę. W Bratysławie jedynym elementem kreującym tę atmosferę byliśmy my sami i publiczność. Tylko punktowe światła i muzyka. Nie mieliśmy czasu na zainstalowanie naszej scenografii. Dzisiejszy wieczór to był czysty rock'n'roll."

Siłą rzeczy wywiad przeprowadzony z liderem zespołu - Valorem Kindem o godzinie 3 nad ranem nie mógł być długi, chociaż i tak trwał ponad godzinę. Valor okazał się bardzo sympatycznym rozmówcą, szczegółowo odpowiadającym na pytania zadawane przeze mnie i ekipę słowackiego pisma Stigma. Z racji tego, że wywiad przeprowadzany był przez trzy osoby jest on trochę chaotyczny i momentami omija istotę Christian Death koncentrując się na drugoplanowych szczegółach.

Czy to prawda, że to wasze ostatnie tourne?
Staram się tłumaczyć ludziom, że według mojego osobistego przekonania na świecie szykują się wielkie zmiany. Wiele miejsc zostanie odciętych od źródeł energii. Wielu ludzi straci pracę. Wielu ludzi będzie głodnych. Będą prowadzone wojny na całym świecie. W Ameryce, Azji, Afryce, Europie. Wielu ludzi zginie. To smutne, ale taki jest mój punkt widzenia. Choć chciałbym się mylić.
Niedaleko stąd jest granica pomiędzy światem muzułmańskim a chrześcijańskim. Te dwa żywioły na przestrzeni wieków to ścierały się ze sobą, to żyły we względnym pokoju. To jednak na dłuższą metę dwa różne światy. Spójrzcie na Jugosławię. Jej rozpad nastąpił z powodu różnicy kulturowych i religijnych. I to jest ten sam problem od tysięcy lat. Muzułmanie rosną w siłę. Pomógł im w tym też rozpad Związku Radzieckiego. Mają dużo pieniędzy z handlu ropą. Jednocześnie robią się coraz bardziej wściekli. Wierzę, że dojdzie do wojny pomiędzy światem chrześcijańskim a muzułmańskim. Wojny zabiją wielu ludzi. Choroby zabiją wielu ludzi. Prawda jest taka, że Ziemia jest przeludniona. W ciągu naszego życia świat podwoił liczbę mieszkańców. Inne stworzenia wymierają, a liczba ludzi wciąż wzrasta, i wzrasta, i wzrasta. To co się zdarzy będzie straszną rzeczą dla ludzi, ale najlepszą rzeczą dla Ziemi. Kiedy nastąpi kryzys energetyczny, zabraknie elektryczności, przestaną działać komputery, nastąpi powrót do czasów prymitywnych, a raczej będziemy musieli żyć w prymitywny sposób. Może technologię uda się odtworzyć, ale na innych zasadach. Mamy mało czasu, żeby o tym pomyśleć. Może uda się skonstruować samochody, nie potrzebujące ropy, skonstruować domowe źródła energii, wykorzystujące siłę wody lub wiatru. Ziemia musi się bronić i zdmuchnie z siebie zarazę jaką stał się człowiek. Pozytywny aspekt tego jest taki, że ci którzy przeżyją stworzą nowy "złoty wiek".
Seks i religia zawsze były dwoma głównymi tematami poruszanymi przez Christian Death. Jaką rolę przypisujesz seksowi?
Seks jest rzeczą naturalną. To naturalny instynkt. Musisz walczyć i być silnym, by być pewnym, że zostawisz swoje nasienie w kobiecie i z tego narodzi się dziecko. To instynkt każdego żywego stworzenia. Na tej planecie jest zbyt wielu ludzi i wszyscy starają się jakoś przeżyć. I to co możesz zrobić najlepszego to współżyć z tak wieloma kobietami jak tylko będziesz w stanie i je zapładniać, lub w ostateczności robić to z jedną kobietą tak często jak to tylko możliwe i zapładniać ją systematycznie. Żeby twoje nasienie, twoje geny przetrwały.

Czy naprawdę chcesz mieć tak wiele dzieci jak to tylko możliwe?
Tak. To moje zajęcie. To zajęcie nas wszystkich. Po to tu jesteśmy. Whether is god or whether is science that's our job.
Słyszałem, że mieszkasz teraz na terenie indiańskiego rezerwatu. 
Mieszkam obok rezerwatu plemienia Passamaquoddy. To najstarszy indiański rezerwat w Ameryce. Mieści się on na wschodnim wybrzeżu USA, w stanie Maine. Mieszkam z dala od ludzi. Długie mile nie ma śladu człowieka. Indianie są moimi przyjaciółmi i moimi nauczycielami. Ja pomagam im. Oni pomagają mi. 

Praktykujesz szamańską ścieżkę?
Jestem mocno w to zaangażowany. Wszedłem w coś co Indianie nazywają "czasem snu". W ramach duchowych inicjacji, w połowie stycznia przez trzy noce spałem na dworze przy temperaturze -15 stopni. Przez cały ten czas głodowałem i medytowałem. 

To brzmi jak trening ze szkoły przetrwania?
To taki survival dla umysłu, ducha i trening fizycznego przetrwania. Spałem w śniegu. Zbudowałem śniegową grotę, coś w rodzaju igloo. Wykopałem jamę w ziemi i tam zostałem. To konieczne, żeby przetrwać w tych warunkach. Wiatr był tak zimny, że po pięciu minutach twarz była zamarznięta na kamień. Tak spędzałem noce. Kiedy wschodziło słońce wychodziłem na powierzchnię. Wędrowałem, medytowałem w słońcu. Gdy zapadały ciemności chowałem się w śnieg.
Czy ten trening wiąże się z twoim przeświadczeniem o zbliżającej się apokalipsie? Przygotowujesz się, żeby przeżyć?
Tak. To jest część moich przygotowań. 

Czy będziecie jeszcze grać koncerty jeśli apokalipsa nie nadejdzie?
Jeśli będzie elektryczność i wciąż będą latały samoloty z USA do Europy, to tak.
Wasz poprzedni album "Prophecies" wzbudził wśród fanów dużo kontrowersji. Wielu nie lubi tej płyty.
Problem z ludźmi jest taki, że nie lubią zmian. Chcieliby cały czas dostawać to samo, to co już znają. Osobiście podoba mi się "Prophecies" ale ostatni album - "Pornographic Messiah" jest dla mnie dużo lepszy. To pewnie efekt tego, że przy nagrywaniu "Pornographic Messiah" mieliśmy większe fundusze i mogliśmy spędzić więcej czasu w studio.

Dostrzegam liczne paralele pomiędzy Marilyn Manson a Christian Death. Często zastanawiałem się nawet czy nie byliście inspiracją dla Marilyn Manson?
Tak, pewnie tak jest. Jestem zazdrosny o MM bo zarobili miliony dolarów na rzeczach, które my rozpoczęliśmy. Jednocześnie jestem dumny, że eksploatują pomysły, które wywodzą się od nas. Muszę powiedzieć, że dzięki MM Christian Death ciągle istnieje. MM kontynuuje ten sam styl muzyczny co my, i dzięki temu ludzie wciąż w pewien sposób są zainteresowani działaniami tego typu co CH. D. Nienawidzę amerykańskiego radia, amerykańskich zespołów. MM jest jedyną rzeczą której mogę słuchać. I nie obchodzi mnie, że MM czerpie z Ch. D. czy Alice Coopera, ponieważ robią coś innego, niezwykłego. Kocham ich koncerty. Są takie teatralne. Oni robią wszystko to co ja chciałbym zrobić, gdybym miał na to wystarczającą ilość pieniędzy. 
Chciałbym wrócić do początków gotyku w Kalifornii. Kto tworzył tę scenę oprócz CH. D. i Pompeii 99.
45 Grave, Kommunity FK, Crown of Thorns. Było wiele grup z którymi się przyjaźniliśmy i czuliśmy ten sam rodzaj energii. Z Nowego Jorku pochodził Misfits, z Kalifornii Jello Biafra i Dead Kennedys. Graliśmy razem koncerty. Żyliśmy tym samym klimatem, spotykaliśmy tych samych ludzi..
Doszły nas słuchy, że Ch. D. planuje wydać płytę "The Very Best of...". 
Nagrywamy płytę "The Bible", która ukaże się prawdopodobnie latem. Będzie to podwójny album. Pierwsza część to będzie "The best of studio". Druga "The best of live", w dużej mierze złożona z materiału nagranego podczas tej trasy. Nie będzie tam jednak nic z dzisiejszego wieczoru. Dzisiaj nic nie nagrywaliśmy. Nie mieliśmy czasu ustawić sprzętu.

W magazynie Terrorizer przeczytałem notatkę, że grupa CH.D. której wokalista Valor Kind popełnił w zeszłym roku samobójstwo przeszła do firmy Candlelight. 
Nie czuje się specjalnie martwy. Natomiast to prawda, że będziemy nagrywać dla Candlelight.

 Co się dzieje z Kota? Czy to prawda, że został mnichem buddyjskim?
Kota jest bardzo uduchowioną osobą. To cudowny człowiek, a jeśli chodzi o rozwój duchowy to już pewnie Budda. Kota mieszka w Japonii z uwagi na rodzinne więzy, tradycję i konieczność prowadzenia biznesu rodzinnego. To typowy problem dla Japończyków. Młody człowiek chce coś robić, ale rodzina nakazuje mu by robił coś innego, dla dobra rodziny. Tak więc Kota musi prowadzić biznes, ale nie przynosi mu to zadowolenia. 

Co z Yaalem?
Chcieliśmy zabrać go na tourne, ale postanowiliśmy po namyśle zostawić go w domu. Za dużo graliśmy koncertów w Niemczech. A poprzednim razem w Lipsku mieliśmy poważne kłopoty z powodu Yaala. 

Czy Yaal jest twoim synem?
Czy Yaal jest moim synem? Patrzy na mnie jak na ojca. Niech to będzie odpowiedzią.

maniak