Prawie kompletna historia.

Christian Death to prawdopodobnie najważniejsza grupa w historii gotyku. Być może ważniejsza niż uznawany za protoplastę muzyki gotyckiej (zresztą słusznie, pod warunkiem, że nie zapomnimy o Joy Division) zespół Bauhaus. Fakt, że Christian Death działa nieprzerwanie od 1980 roku do chwili obecnej, tworząc nowatorską i fascynującą muzykę, wyrównuje wszystkie straty powstałe z winy opóźnienia na starcie. W końcu Bauhaus po nagraniu paru płyt, rozpadł się, a jego byli członkowie, pod szyldem Love And Rockets czy Peter Murphy solo, nie stworzyli niczego znaczącego. Christian Death natomiast stał się żywą legendą, zespołem otoczonym kultem, który nigdy nie obniżył poziomu i do dnia dzisiejszego potrafi zaskoczyć twórczym potencjałem i inwencją. Historia Christian Death to właściwie historia dwóch ludzi - Rozza Williamsa i Valora Kinda - historia dwóch wielkich osobowości, które przyjaźniły się, rywalizowały ze sobą i pewnie również nienawidziły.

Punkowa grupa The Upsetters, szybko przemianowana na Christian Death, powołana została do życia w 1980 roku w Los Angeles przez Rozza Williamsa, Jamesa McGearthy'ego, George'a Belangera i gitarzystę o ksywce J. Ten ostatni szybko zastąpiony został przez zaprzyjaźnionego z członkami Christian Death muzyka punkowej grupy The Adolecents, Rikka Agnew. 
Jak wspominał sam Williams, młodzi muzycy (Williams w chwili wydania pierwszej płyty miał 18 lat) zafascynowani byli sceną punkową Zachodniego Wybrzeża - The Germs, The Alley Cats, a sam Rozz inspiracje czerpał również z glamowych dokonań Davida Bowie i T. Rex. Jak podkreślał Williams, w tym okresie nie słyszał jeszcze nagrań Bauhaus, pomimo że wiedział, że grupa taka istnieje.
Debiutancki longplay Christian Death "Only Theatre of Pain" ,pełen punkowego czadu i surowości, obfitował w ostre dźwięki i mroczną atmosferę, kreowaną głownie przez schizofreniczny wokal Williamsa. Chora muzyka i chore, dotykające spraw religii teksty, były dla Williamsa formą egzorcyzmów nad demonami wyniesionymi z bigoteryjnego domu rodzinnego. Niewątpliwą radość sprawiła Williamsowi prezentacja jego albumu w religijnym programie telewizyjnym, tradycyjnie oglądanym przez jego rodziców, która zakończyła się zniszczeniem płyty, przepełnionej, według prowadzącego, satanistycznym przesłaniem. 
Temat religii na zawsze zdominował twórczość i Williamsa, i Christian Death. 
Pompeii 99 i death rock
"Only Theatre of Pain" nagrana została w 1982 roku. Rok wcześniej światło dzienne ujrzała płyta " Look At Yourself" firmowana nazwą Pompeii 99. Nazwa zespołu nawiązywała do zniszczenia rzymskich Pompeii przez wybuch Wezuwiusza w roku 79. Liczba 99 symbolizowała powtórzenie się podobnej katastrofy pod koniec drugiego tysiąclecia, tym razem na skalę światową. W ten sposób lider Pompeii 99, a później Christian Death - Valor, dał świadectwo obsesji, która przewijać się będzie w jego twórczości aż do dnia dzisiejszego, obsesji nadciągającej apokalipsy. Muzyka Pompeii 99 (jeśli wierzyć tym szczęśliwcom, którym dane było słyszeć te niezwykle rzadkie i nigdy nie wznowione nagrania) nie odbiegała daleko od tego, co znamy z wczesnych płyt Christian Death.
Za sprawą Christian Death i Pompeii 99 w Kalifornii początku lat 80 rozpoczęła się historia amerykańskiego gotyku. Do sceny death-rockowej (takiego wtedy używano określenia na kalifornijskich proto-gotów) oprócz wymienionych formacji zaliczono 45 Grave, Kommunity FK oraz Super Heroines, - żeńską grupę, na czele której stała Eva Oritz czyli Eva O. - późniejsza żona Rozza Williamsa, uczestniczka wielu z jego muzycznych przedsięwzięć. Na wydanej w 1981 roku składance "Hell Comes To Your House", będącej poniekąd wizytówką rodzącego się stylu, Christian Death umieściło kompozycją "Dogs", pojawiając się obok m.in. 45 Grave i Super Heroines.
Pompeii 99 kilka razy wystąpiło w roli supportu dla dużo lepiej znanego Christian Death. W ten sposób rozpoczęła się znajomość między muzykami. W grupie Williamsa pojawiły się kłopoty. Większość członków kapeli więcej uwagi poświęcała narkotykom niż muzyce. Tymczasem z Europy, ze strony francuskiej firmy l'Invitation Au Suicide przyszło zaproszenie na trasę koncertową i deklaracja chęci wydania następnej płyty zespołu. Niestety, Christian Death się rozpadło. Nie na długo jednak. Z pomocą przyszedł Valor, który wraz z resztą swoich muzyków zgłosił akces do współpracy z Williamsem. Rozz, chciał nową grupę nazwać Darkus Korada, ale Valor przekonał go, by zachować starą formę - Christian Death. W ten sposób Pompeii 99 stało się Christian Death i ruszyło na podbój starego kontynentu. Uwaga! Valor przedstawia początki Christian Death zupełnie inaczej. Według niego to Pompeii 99 było znane i to Pompeii dostało zaproszenie do Francji, a nazwę zmieniono już w Europie na prośbę francuskiego wydawcy.
Deathwish, Catastrophe Ballet, Ashes
W tym czasie, wspomniana wcześniej wytwórnia l'Invitation Au Suicide wydała już płytę "Deathwish", która składała się z nagrań demo, zarejestrowanych jeszcze przed wydaniem debiutanckiego longplaya zespołu. Christian Death dało serię koncertów we Francji i w Wielkiej Brytanii oraz zarejestrowało materiał na płytę "Catastrophe Ballet", materiał w większości skomponowany jeszcze dla Pompeii 99. Kompozycje grupy były mniej ostre i mniej surowo wyprodukowane niż te z "Only Theatre of Pain". Ich klimat utrzymany był w melancholijnej , refleksyjnej atmosferze, aczkolwiek nie brakowało mocniejszych momentów. Grupa powróciła do USA w dwóch rzutach. Najpierw przyleciał Williams, zaalarmowany stanem swojej chorej matki. Reszta została w Europie i znalazła się w Stanach dopiero, gdy zaczęła cierpieć na kłopoty finansowe (według Valora - grupa w Europie przymierała głodem. Williams dostał pieniądze od matki i powrócił do Stanów, zostawiając kolegów samych sobie. Reszta musiała popracować dłuższy czas w Wielkiej Brytanii, żeby móc wrócić).
Na kolejnej płycie kapeli "Ashes" znowu znalazły się melancholijne, gitarowe utwory. Obok nich jednak muzycy zaproponowali kabaretową piosenkę "Lament - Over the Shadows" i ekspresyjną, transową kompozycję "Face", którą piszący te słowa może nazwać tylko w jeden sposób - killer! 
"Ashes" w Europie wydała wytwórnia l'Invitation Au Suicide, a w Stanach własna firma zespołu Nostradamus (ach! ten Valor i jego apokalipsa), która wcześniej firmowała krążek Pompeii 99. Po ukazaniu się albumu, Williams oznajmił Valorowi, Gitane Demone i Davidowi Glass, że odchodzi. 
Williams: "Chciałem skoncentrować się na eksperymentalnych formach, podczas gdy reszta preferowała bardziej tradycyjne kompozycje. Mnie zainteresowały dźwiękowe struktury. Odszedłem by stworzyć Premature Ejaculation."
Rozz pożeglował w stronę zgrzytliwego industrialu, reszta natomiast...nie zrezygnowała z nazwy Christian Death, pomimo niezadowolenia Williamsa.
Williams: "Nie wyraziłem na to zgody. Kiedy odchodziłem z zespołu poprosiłem ich, by nie używali nazwy Christian Death, z którą byłem związany uczuciowo. Oczywiście nie robiłem problemu, żeby mogli grać kompozycje skomponowane przez siebie. Po roku odkryłem, że nie tylko występują pod starą nazwą, ale nawet wykonują utwory z "Only Theatre of Pain", z którą to płytą nie mieli nic wspólnego". Rozz nie przedsięwziął żadnych środków prawnych ponieważ: "Czułem, że powinienem zajmować się swoimi sprawami. Nie chciałem wikłać się w długotrwałe i absorbujące sprawy legalizacyjne. Czułem, że powinienem robić ważniejsze rzeczy, z których mógłbym czerpać zadowolenie".
Nieporozumienia dotyczące nazwy popsuły stosunki pomiędzy Williamsem a Valorem. Rozz nigdy nie wybaczył Kandowi przywłaszczenia nazwy, ani nie uznał jego praw do niej, ale o tym dalej. 
Jest rok 1985. Christian Death w związku z nie-chrześcijańskimi wartościami, które promuje, przestaje czuć się dobrze w USA. Grupa postanawia przenieść się do Europy. Co do Rozza, to krąży o nim wiele plotek - że jest chory na AIDS, że zwariował i przebywa w zakładzie psychiatrycznym, że opiekuje się chorą matką (to chyba prawda). Od czasu do czasu wybucha wiadomość, że popełnił samobójstwo (o rozniecanie jednej z takich pogłosek Rozz oskarżał samego Valora). Po latach, w wywiadzie, Williams, przyznał się, że te plotki napsuły mu sporo krwi. Co natomiast jest pewne, to narkotykowe uzależnienie i kłopoty finansowe byłego lidera Christian Death. Jak stwierdził kiedyś Valor, spytany, dlaczego nie poda w pewnej sprawie Williamsa do sądu - "Rozz nigdy nie ma pieniędzy". 
To możliwe, wiadomo, że Rozz w ciężkich czasach musiał zarabiać np. jako pomywacz w knajpie (chyba, że to też plotki).
Christian's bez Rozza, ale za to w Europie
Tymczasem Valor i Christian Death nagrywają w 1985 roku EP-kę "The Wind Kissed Pictures" i singla "Lacrima Christi" a w 1986 EP-kę "Belivers of the Unpure". Również w 1986 ukazuje się longplay "Atrocities", który otwiera piosenka "Will-O-the-Wisp" - niezwykle czadowa kompozycja z partią skrzypiec w wykonaniu Valora. Na "Atrocities" znajduje się jeszcze jeden energetyczny numer "Strapping Me Down". Reszta utworów charakteryzuje się typowym dla Christian Death tamtego okresu, melancholijnym klimatem, budowanym w oparciu o rozmyte brzmienie gitar. W składzie zespołu znajdują się Barry Galvin i Johann Schumann, którzy niedługo potem założą własny zespół Mephisto Walz. W roku 1987 ukazuje się zbiór sześciu singli pod tytułem "Jesus Christ Proudly Presents". Na wydawnictwie tym, składającym się w większości ze znanych kompozycji, pojawiają się dwaj nowi członkowie zespołu: Kota i James Beam. Tytułowa piosenka kolejnego singla "Sick of Love" staje się sporym przebojem na alternatywnych listach. Następny album grupy "The Scriptures" jest jednak płytą przebojową tylko do połowy. Pierwszą stronę wydawnictwa zajmują eksperymentalne utwory, będące raczej improwizacjami do tekstów Valora niż samodzielnymi kompozycjami. Druga strona natomiast, wypełniona jest ostro brzmiącymi piosenkami, utrzymanymi bliżej nurtu tradycyjnego rocka niż wcześniejsze, nowo-falowe dokonania grupy. Pomiędzy kompozycjami Valora znajduje się "1983 (C.D.)" autorstwa Jimmiego Hendrixa. Jak zawsze w przypadku Christian Death bardzo ciekawie prezentuje się wkładka płyty, wypełniona cytatami ze świętych ksiąg całego świata. Znamienny jest cytat z Nostradamusa przytoczony na finał: " W roku 1999, siódmego miesiąca, zstąpi z nieba Król Przerażenia (Terroru)". Apokaliptyczne obawy Valora będą się nasilać w miarę zbliżania się końca tysiąclecia. 
Po wydaniu "The Scriptures" grupę opuszczają James Beam i David Glass. Ten drugi pojawi się w przyszłości w Mephisto Walz oraz u boku byłego muzyka Sex Gang Children (a przez krótką chwilę, podczas jednej z tras koncertowych, także Christian Death) Davida Robertsa w jego przedsięwzięciu Carcrash International. 
Tymczasem Christian Death nagrywa w 1988 roku dwie EP-ki: "Church of No Return" i "What's the Verdict" oraz longplay "Sex And Drugs And Jesus Christ", na którego oryginalnej okładce, postać w cierniowej koronie wstrzykuje sobie w żyłę wiadomo jaki specyfik. "Sex And Drugs..." wypełniają przebojowe kompozycje, obfitujące w chwytliwe melodie, ze stanowiącym wizytówkę grupy w ciągu następnych lat "This Is Heresy" na czele. Tekstowo Valor drąży wciąż temat fałszywych religii, zwracając szczególną uwagę na stosunek religii do seksu. Odtąd walka z bigoteryjnym zakłamaniem będzie obok apokaliptycznych proroctw najczęściej pojawiającym się tematem w tekstach Valora. Na "Sex And Drugs..." oprócz Valora, Demone i Koty pojawili się Luci Angel, Webz, Anne Ross i Edward Corday. W tym miejscu, długoletnia życiowa partnerka Valora - Gitane Demone, opuszcza Christian Death. Jako powód podaje zbyt konwencjonalnie-rockowy kierunek, obrany przez kapelę.
Jungle, Contempo
Od płyty "Sex And Drugs And Jesus Christ" datuje się owocna współpraca Christian Death z zasłużoną dla gotyku angielską firmą Jungle. Nakładem tej wytwórni ukazały się: EP-ka "Zero Sex", koncertowa płyta "The Heretics Alive", EP-ka "We Fall Like Love" i w 1989 dwupłytowy album "All the Love, All the Hate". 
Pierwsza płyta zestawu "All the Love" przynosi kompozycje o miłości, raczej łagodniejsze w tonie, wśród których znajduje się nawet pieśń w stylu gospel. Drugi krążek "All the Hate" zawiera ostrzejsze piosenki, których tematem, jak nazwa wskazuje, jest nienawiść. Cały album został nagrany właściwie przez dwie osoby - Valora i gitarzystę o wdzięcznym pseudonimie Nick The Bastard przy małym współudziale siedmioletniego syna Valora - Sevana, który zaśpiewał piosenkę "I Hate You" z przez siebie skomponowanym tekstem, w którym systematycznie wylicza wszystkie rzeczy i osoby, których nienawidzi. Inni goście, którzy pojawili się na krążku to perkusista Ian Thompson, saksofonista Mark Buchanan oraz ...Martin Luther King, Adolf Hitler oraz, jak przypuszczam, przywódca Ku-Klux-Klanu generał Vos Den Buscher. 
W roku 1990 ukazały się aż trzy pełnowymiarowe płyty Christian Death - kompilacja singli "Jesus Points The Bone At You" wydana przez Jungle, album "Past, Present And Forever" na który złożyły się nagrania z EP-ki "The Wind Kissed Pictures" i singla "Lacrima Christi"
oraz album "Insanus, Ultio, Proditio, Misercordiaque", zawierający stare, niewykorzystane nagrania demo. Dwie ostatnie płyty wydała włoska firma Contempo.
Christian Death numer dwa
Po opuszczeniu Christian Death, Rozz Williams, tak jak zapowiadał, zajął się eksperymentowaniem z dźwiękiem tworząc dwa projekty - Premature Ejaculation i Heltir. W 1987 roku zapragnął jednak znowu być w zespole i wraz z ze starymi znajomymi - Davidem Glassem i Johannem Schumanem założył Shadow Project - formację, która była w pewnym sensie kontynuatorem stylu Christian Death z czasu "Only Theatre of Pain". Wspomniany skład utrzymał się tylko chwilę i w efekcie w Shadow Project znaleźli się: Eva O, jej koleżanka z Superheroines - Jill Emery, Paris oraz Thomas Morgan. 
Rok później Williams wraz z Rickiem Agnew dał serię koncertów pod nazwą Christian Death, nie przejmując się faktem, że wciąż istnieje Christian Death, który kilka lat wcześniej opuścił. Valor był zdziwiony, ale nie protestował. Reaktywowany Christian Death Williamsa pojawiał się na scenie aż do 1993 roku, skład był płynny, ale zawsze występowało przynajmniej dwóch członków pierwotnego składu (jeśli wliczymy Evę O, która na "Only Theatre of Pain" śpiewała w chórkach). Zdarzało się też, że na scenie znajdowali się wszyscy muzycy z oryginalnego składu. W 1992 roku Rozz zawarł kontrakt z firmą Cleopatra, w efekcie którego ukazała się sygnowana nazwą Christian Death płyta "The Iron Mask". Znalazła się na niej tylko jedna nowa piosenka - "Skeleton Kiss" - co prawda skomponowana jeszcze w roku 1983, ale po raz pierwszy zarejestrowana w studio dopiero na potrzeby "The Iron Mask". Williams nie był specjalnie zadowolony z wydawnictwa. Cleopatra wykorzystała jak mogła kontrakt z Christian Death, wydając kilka zupełnie niepotrzebnych płyt, takich jak: EP-ka "Skeleton Kiss" - na której znalazły się inne wersje znanych numerów, wypełnione remiksami wydawnictwa - "Death In Detroit" i "Death Mix", czy też aż trzy koncertowe płyty reaktywowanego Christian Death: "Invovations 1981-1989", "Sleepless Nights Live 1990" i "The Doll's Theatre" (firma Triple X wydała natomiast koncert "Iconologia"). Cleopatra opublikowała również dwa albumy z nowym materiałem Williamsowego Christian Death (zresztą ponoć bez zgody Williamsa) - w 1993 "The Path of Sorrows" a rok później "The Rage of Angels". 
Początek lat 90 był okresem wyjątkowej aktywności Williamsa, który w 1991 roku nagrał debiutancki longplay Shadow Project, rok później następny "Dreams for The Dying", a w 1994 koncertową (zajebistą!) płytę"In Tuned Out". Jakby tego było mało w 1992 wyszła jego płyta z tak zwanym słowem mówionym "Every King The Bastard Son" i w 1994 EP-ka jego nowego, gotycko-punkowego zespołu Daukus Karota "Shrine".
Wracając do płyt "The Path of Sorrows" i "The Rage of Angels" to muzycznie są one czymś pośrednim pomiędzy starym Christian Death okresu "Catastrophe Ballet", dokonaniami Shadow Project i solowym projektem Williamsa. Obydwie płyty charakteryzuje eklektyzm. Obok mówionych utworów, bazujących na prawie ambientalnych tłach, znajdują się mocne rockowe kompozycje, a nawet rockowa klasyka - "Venus In Furs" z repertuaru Velvet Underground. Generalnie "The Path of Sorrow" jest bliższa Williamsowi solo, a "The Rage of Angels" muzyce Shadow Project. Nie powinno to dziwić, skoro płyty te nagrywali: Rozz, Eva O, Paris oraz ex muzycy Mephisto Walz - William Faith (później Faith & The Muse) i Steven Grey. Przypominam, że Eva i Paris brali udział w nagrywaniu prawie każdej płyty Rozza. Faith i Grey pojawili się w składzie Shadow Project. 
Valor powraca
Od 1989 roku do 1994 Valor nie nagrał nowej płyty. Internetowe plotki mówiły, że w tym czasie starał się zorganizować grupę śmiałków, którzy chcieliby zamieszkać w Arktyce i tam przetrwać Trzecią Wojnę Światową. Nie mam pojęcia ile w tych rewelacjach jest prawdy. W każdym razie w 1994 roku wyszła płyta "Sexy Death God" nagrana z udziałem Steve'a, Flick Fucka i przede wszystkim basistki Maitri, od tej chwili sex-symbolu Christian Death. "Sexy Death God" należy do najlepszych płyt Christian Death. Utwory 'Damn You" i "Deeply Deeply" stały się zespołową klasyką, a zarazem zapowiedzią stylu, prezentowanego przez grupę na ostatnim albumie "Pornographic Messiah". Z kolei "The Serpent's Tail" to następny, po pochodzącym z "Atrocities" "Will-O-Wisp", utwór z przewodnią linią skrzypiec. I równie doskonały jak poprzednik. 
Grupa wyruszyła na światowe tourne, a koncert z Mexico City został zarejestrowany i wydany jako podwójny album pod nazwą "Amen".
W 1996 roku Christian Death wydaje chyba najbardziej depresyjny album w swojej historii - "Prophecies". Na okładce zdjęcie z obozu koncentracyjnego - wystająca z pieca niedopalona ręka. Teksty obracają się wokół nadciągającego nieuchronnie końca świata. Muzyka jest ciężka, przygnębiająca, zahaczająca niemal o industrial. 
Śmierć Williamsa
Rozz Williams popełnił samobójstwo 1 kwietnia 1998 roku. W związku z datą śmierci, przez długi czas wielu ludzi traktowało tę informację tylko jako makabryczny żart. Rozz nie zostawił żadnego listu. Nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną, która pchnęła go do tego kroku. Przed śmiercią Rozz nagrał wraz z Evą O kilka półakustycznych piosenek z myślą o Shadow Project. Ukazały się one wraz ze zremiksowanymi starszymi piosenkami na płycie "From The Heart". 
W jednym z ostatnich wywiadów Williams powiedział: "W tej chwili pracuję nad nowym albumem Shadow Project. Myślę, że ta płyta będzie dla kilku ludzi niespodzianką. Będzie bowiem bardziej akustyczna od poprzednich. Eva odnalazła Chrystusa w swoim życiu, a ja....doświadczyłem tego samego, tylko w nieco odmienny sposób. I to jest wspaniałe, ponieważ znam Evę od 14 lat i nigdy nie widziałem jej szczęśliwszej niż teraz. Ona otworzyła mi oczy na pewne pozytywne aspekty, które mogą być osiągnięte dzięki urzeczywistnieniu tego potencjału..." 
W innym wywiadzie wyjaśnił dokładniej swój nowy stosunek do religii: "Kiedyś głęboko siedziałem w magii. Studiowałem okultyzm. Czytałem mnóstwo rzeczy o mordercach i śmierci. Odszedłem od całkiem poważnego satanizmu, do .... No może nie chodzę do kościoła co niedziela, ale myślę, że znalazłem się bliżej boga. Wydaje mi się, że w chwili obecnej udaje mi się zachowywać odpowiednie proporcje we wszystkim. Co prawda ludziom ciężko za tym nadążyć. Niektórzy z nich reagują w ten sposób: "a ja myślałem, że wierzysz w boga". Tak. Wierzę, ale to nie oznacza, że w związku z tym nie mogę już oglądać wideo z Charlesem Mansonem".
Między 1995 a 1997 roku Williams zdążył nagrać wraz z Gitane Demone kabaretową płytę "Dream Home Hearthache", drugą swoją płytę solową "The Whore's Mouth" oraz gościnnie pojawić się na albumie, prowadzonej przez Parisa formacji, EXP. Zagrał też główną rolę w eksperymentalnym filmie "The Pig Man" autorstwa pewnego właściciela sklepu z cult-movies w Amsterdamie.
Williams był niewątpliwie nie tylko jednym z najwspanialszych artystów z kręgu gotyku, ale muzyki rockowej w ogóle. Niech poniższe słowa zaświadczą o jego stosunku do życia i sztuki: "Na co dzień potrzebuję zachować odpowiedni balans, wypośrodkować wszystko i unikać ekstremów. Ale w sztuce, zawsze dążę do ekstremów i to pozwala zachować mi równowagę w codziennym życiu". 
Ostatnie nagranie Rozza Williamsa opublikowane pod nazwą Christian Death - "This Mirage" - znalazło się na składance Cleopatry "The Black Bible".
Koniec świata, którego nie było
W 1999 roku ujrzała światło dzienne ostatnia jak dotąd płyta Christian Death - "Pornographic Messiah". Zarówno pod względem wydawniczym jak i muzycznym to prawdziwa perła. To jedna z najlepszych płyt gotyckich, jakie kiedykolwiek zostały nagrane (patrz: najlepsze płyty lat 90). Jak przyznała w jednym z wywiadów Maitri: "Mogliśmy poświęcić tej płycie dużo czasu, współpracowaliśmy z dobrą firmą, która przyznała nam duży budżet i pracowaliśmy ze świetnym realizatorem. Zwykle musieliśmy zajmować się wszystkimi sprawami związanymi z produkcją. Tym razem mogliśmy skupić się na samym procesie twórczym. Szczególnie Valor przemyślał wszystko dokładnie. Wiedział dokładnie co chce powiedzieć i jakich środków użyć. W efekcie przedstawił swój sposób patrzenia na seks, chrześcijaństwo i wszelkie formy wierzeń". 
Valor ogłosił nadejście Pornograficznego Mesjasza, skrytykował hipokryzje wszelkich religii, szczególnie za ich stosunek do seksu: "Niektórzy ludzie mówią, że seks jest nieczysty. A przecież seks jest najdoskonalszą rzeczą spośród wszystkich doskonałych i najczystszą spośród wszystkich czystych". Album został podzielony na trzy części. Pierwsza dotyczy wszystkiego co wiąże się z religią. Druga mówi o seksualności człowieka. Trzecia zajmuje się problemem - człowiek w obliczu śmierci, i dedykowana jest pamięci Rozza Williamsa.
Podczas koncertów promujących płytę Christian Death wykonywał piosenkę "Luxury of Tears", którą Valor zapowiadał w ten mniej więcej sposób: "Tę piosenkę dedykuję mojemu przyjacielowi Rozzowi, któremu nigdy wystarczająco jasno nie powiedziałem, jak jest mi bliski".
Całe tourne upłynęło pod hasłem "Ostatnia trasa Christian Death". Dlaczego ostatnia? Valor, jak pewnie i reszta grupy, przygotowywał się na wielki przewrót światowy, który miał nastąpić wraz z nastaniem roku 2000: "Według mojego osobistego przekonania, na świecie szykują się wielkie zmiany. Wiele miejsc zostanie odciętych od źródeł energii. Wielu ludzi straci pracę. Wielu ludzi będzie głodnych. Będą prowadzone wojny na całym świecie. W Ameryce, Azji, Afryce, Europie. Wojny zabiją wielu ludzi. Choroby zabiją wielu ludzi. Prawda jest taka, że Ziemia jest przeludniona. W ciągu naszego życia świat podwoił liczbę mieszkańców. Inne stworzenia wymierają, a liczba ludzi wciąż wzrasta, i wzrasta, i wzrasta. To co się zdarzy będzie straszną rzeczą dla ludzi, ale najlepszą rzeczą dla Ziemi. Ziemia musi się bronić i zdmuchnie z siebie zarazę jaką stał się człowiek. Pozytywny aspekt tego jest taki, że ci którzy przeżyją, stworzą nowy "złoty wiek".
Valor na koniec świata przygotowywał się od dawna. To w oczekiwaniu na to wydarzenie osiadł wśród lasów stanu Maine, niedaleko rezerwatu plemienia Passamaquoddy , u którego członków pobierał duchowe nauki i uczył się sztuki przeżycia w naturalnym środowisku. Apokalipsa jak na razie nie nadeszła. A to oznacza, że Christian Death znowu odwiedzi Europę. Valor przecież powiedział: "...jeśli tylko będą latały samoloty lub pływały statki, będziemy koncertować".


maniak
www.terra.pl/cold

Niewtajemniczonym na dobry początek polecam:

"Pornographic Messiah" 1999
"Sexy Death God" 1994
"Sex And Drugs And Jesus Christ" 1988
"Atrocities" 1986
"Only Theatre of Pain" 1982 lub "Iron Mask"

Artykuł ten znajdziecie również w pierwszym (i jedynym) numerze "Black Flames Magazine".