Oto historia Christian Death zamieszczona na łamach stronki mailingowej fanów zespołu, czy coś na tą modłę. Mamy nadzieję, że przypadnie wam do gustu.

W roku 1981, Valor doszedł do wniosku, że najlepszym sposobem na zgłębianie 
swoich zainteresowań i przekonań jest praktykowanie twórczości poprzez 
uniwersalne medium, jego pierwszą miłość, której na imię muzyka. Swoją twórczość rozpoczął w Los Angeles zakładając grupę o nazwie Pompeii 1999, której nazwę skrócono później do Pompeii99. Sama nazwa Pompeii odnosi się do katastrofy, która przyczyniła się do pogrzebania ludzi żyjących tam właśnie w dniu wybuchu Wezuwiusza w 79 r. naszej ery. Wydarzenie przypisywano bogu, przez którego rzekomo taka kara zostałą zesłana mieszkańców jako zapłata za ich grzechy. Rok 1999 odnosi się do przepowiedni, którą ponoć poczynił Nostradamus, a według której podobna kara miała spaść na ludzkość owego roku.
Wielu ludzi było przesłuchiwanych w celu przyjęcia do Pompeii 99, co nie 
obyło się bez rozczarowań niestety, co daje się tłumaczyć małym prawdopodobieństwem znalezienia ludzi o intelekcie, który umożliwiałby zrozumienie zrozumienia koncepcji Valora, a którzy zarazem prezentowaliby odpowiedni talent muzyczny. Początkowe poszukiwania zaowocowały uformowaniem się pierwszego składu grupy, który stanowił później trzon Christian Death, a przedstawiał się on następująco: Valor na gitarze i głównym wokalu, Gitane Demone wokal w tle, David Glass na perkusji oraz kilkoro innych.
Równocześnie w roku 1981 powstała wytwórnia Nostradamus Records, założona przez Valora, Davida Glassa, Marca Dotena (znanego też jako Cram Netod) oraz Polly Kemmer. Pierwszym wydawnictwem sygnowanym "NOS-001" był LP zatytułowany "Look at Yourself" Pompeii 99, a jego dystrybucją zajmował się Greenworld, zwiastun późniejszej Enigma Records. Pompeii 99 nabrało rozgłosu dzięki stacjom radiowym i prasie, przez co zagrało wiele koncertów w Los Angeles. Później, tego samego roku, grupa zainspirowana dokonaniami Black Sabbath i wiodącego już wówczas trendu nowofalowego, której nazwa wywodziła się ze swoistej gry słów Christian Dior (taka geneza nazwy mogłaby się wydawać niepewna, lecz Rozz nosił koszulki tejże firmy - przyp. tłum.), prawdopodobnie aby zdenerwować i obrazić w oryginalny sposób (początkowo nosząca nazwę the Upsetters, czyli - z angielskiego - tacy, co to denerwują, hehe), znana później jako Christian Death ukazała światu swój kawałek 'Dogs', który trafił na składankowy album 'Hell comes to your house' na której znalazły się nagrania zespołów w mniejszym lub większym stopniu zdradzające swój pseudodemoniczny wydźwięk, wliczając ChD. Lecz nie było to niczym więcej niż zwykłą szaradą. Nawet sam autor tych tekstów miałby dziś ciężki orzech do zgryzienia z odszyfrowaniem ich. Słowa, nazwa zespołu i jego symbolika, taka jak ciała martwych kotów nie były nie przyczyniły się do niczego więcej niż tylko wzbudzenia sensacji opartej na epatowaniu szokującą symboliką i możliwości odbycia kilku występów na żywo. Właśnie mija rok 1982 gdy Christian Death wydaje album 'Only Theathre of Pain' poprzez wytwórnię Frontier Records. W międzyczasie Pompeii 99 zdobywali popularność, występowali na żywo i wydali EPkę pod tytułem 'Ignorance is the Control' na którym poruszono tematykę zimnej, samolubnej ignorancji pod której kontrolą znajdują się wszelkie społeczeństwa. Gdy organizowano koncert Pompeii 99 w Hollywood Palladium wraz z Public Image, brakowało trzeciego zespołu do zakontraktowania koncertuDo tamtej pory Valorowi obił się kilkakrotnie o uszy zespół o nazwie Christian Death. Poczuł pokrewieństwo nazwy tego zespołu i pomysłów, które chciał realizować. Skontaktował się więc z ówczesnym basistą Christian Death, który był współodpowiedzialny za sprawy finansowe zespołu, w związku z Palladium i innymi występami. Jednak w związku z niezorganizowaniem zespołu nigdy nie doszło do odbycia zaproponowanych występów. W końcu jednak stało się tak, że doszło do rozmowy między Valorem i Rozzem Williamsem, głównym wówczas wokalistą i autorem tekstów, i Rozz został zaproszony na przyjęcie, na którym świętowano wydanie krążka Pompeii 99, podczas którego obaj panowie przedyskutowali wspólnie tematy związane z poezją i sztuką. Ciągle nie znając muzyki Christian Death, Valor postarał się po spotkaniu o to, aby oba zespoły, Christian Death i Pompeii 99 zaczęły grać razem. Valor był rozczarowany Christian Death jako zespołem, ale dostrzegł wartość Rozza Jako osoby odpowiedzialnej za tzw. 'performance' na scenie podczas wielu koncertów. Jeszcze w roku 1982 Pompeii 99 czyniło przygotowania do trasy koncertowej po Europie. W obozie Christian Death (z pierwszego okresu działalności) doszło do podziałów wynikających z wewnętrznego konfliktu w zespole. Do roku 1983 Pompeii 99 rezydowali wciąż w Los Angeles z przyczyn problemów finansowych, wywołanych ciągłym zabieganiem o rozgłos. Valor i David Glass rozważali, czy nie byłoby bardziej opłacalnym wprowadzenie w życie wariantu, w którym trasy koncertowe oparte byłyby na występach obu zespołów, albo czy lepiej byłoby, gdyby istniał jeden zespół o dwóch tożsamościach. Valor i David stwierdzili, że Pompeii 99 i Christian Death od zawsze dopełniały się nawzajem poprzez swoją różnorodność, zatem dobrrym pomysłem mógłby się okazać wspólny wyjazd obu grup do Europy. Do tamtej chwili Rozz przebywał wraz z matką w jej domu w Parmona, st. California, nie tworząc nic przez całe sześć miesięcy. Valor zaproponował Rozz'owi, aby ten przystał na pozostanie przy obyu nazwach, podczas gdy istniałby de facto jeden połączony zespół. W tym oto układzie Rozz miałby występować razem na scenie z Pompeii i pogodzić się z drugoplanową rolą Christian Death na koncertach. Skład Pompeii 99/Christian Death kształtował sięwówczas następująco: Valor - wolak i gitara, Rozz - wokal, Gitane Demone - chórki i klawisze, David Glass na perkusji oraz zmieniający się muzyk odpowiedzialny za bas. Różne osoby prowadziły rozmowy w sprawie koncertów zespołu, a jedną z nich był Yann Farcy, człowiek z którym skontaktowała się wytwórnia Frontier Records, która zamierzała odprzedać mu francuską licencję na pierwszy album Christian Death. Uznał on, że wydawanie tego krążka mogłoby być korzystne tylko wtedy, jeśli tylko zespół zgodziłby się na trasę koncertową we Francji promującą jego wydanie. Lot i występy były już zarezerwowane. Valor zabrał ze sobą wszystkie oszczędności i, wraz z zespołem, poleciał do Europy aby dać swój pierwszy występ w Paryżu. Nie udało się jednak zorganizować wystarczającej liczby koncertów, aby móc się z nich utrzymać i w krótkim czasie zespół był bez grosza i zdesperowany. W tamtej chwili Yann Farcy tłumaczył się z tego, że nie zapewnił grupie finansowych możliwości powrotu mówiąc 'wysłałem pieniądze do Los Angeles, ale przylecieliście, kiedy one tam czekały nieodebrane', itp. itd. 'zapłaciłem za wynajęcie studia w Anglii i nie mam w tej chwili pieniędzy' (hahaha frajerzy). Zapytałtylko 'czy chcecie polecieć do Anglii (a dokładniej, Walii), aby nagrać kolejny album, mając zapewnione trzy posiłki dziennie, warunki do tworzenia, ...blablabla'. W tamtym czasie członkowie zespołu mogli sobie pozwolić na jeden posiłek dziennie i w mimo obaw przed nagrywaniem kolejnego albumu odpowiedzieli 'tak'.
Było niebyło, Yann Farcy nalegał doradzając, aby zespół używał wyłącznie nazwy Christian Death przekonany, że wpłynie to wydatnio na interesy, a miał już przecież wykupioną licencję na 'Only Theathre of Pain'. Tańszym rozwiązaniem było zresztą promowanie w tym samym czasie dwóch albumów tego samego wykonawcy. Prawie wszyscy muzycy przystawali na to, aby zachować wyłącznie nazwę Christian Death za wyjątkiem Rozza, który to kwitował mówiąc 'jak dla mnie, za dużo złych wspomnień'. Powiedział też, że wolałby już nazwę Pompeii 99 lub 'Darkus Korada', która mu bardziej odpowiadała (a taki wariant był również rozważany). 
Valor jednak, pamiętając jak idealnie nazwa 'Christian Death' odpowiadała jego pomysłom i wizji zespołu, jakoby miała się ona odnosić do zorganizowanych religii jako takich, a Chrześcijaństwo (jako rozłączne z samym Chrystusem) może być postrzegane jako idealna metafora upadku społeczeństwa. Jeśli zaś chodzi o zawarte w drugim członie nazwy zespołu słowo 'śmierć', to może być ono traktowane jako archetypowa, powszechna tajemnica i nieść w sobie klucz do wielu innych. Ostatecznie, każdy przystał na warunki, w których wszyscy razem stanowią Christian Death i każdy, kto odszedłby od zespołu, traciłby automatycznie prawa do jego nazwy. Rozz był zarazem za tym, aby to tylko on był odpowiedzialny za główny wokal, jako że nie gra na żadnym instrumencie, a także ubiegał się o wyłączność w autorstwie tekstów, jako że w zasadzie nie pisał muzyki do utworów. Valor zgodził sięna taki układ wiedząc, że to jedyny sposób na zażegnanie sporów i waśni. Kości zostały rzucone. Christian Death weszli do Rockfield Studios w Walii, aby nagrać 'Catastrophe Ballet', album opartyna muzyce i pomysłach pierwotnie przeznaczonych na nastempny album Pompeii 99. 
Kiedy ukończono nagrywanie 'Catastrophe Ballet' ciągle brakowało pieniędzy. Przez dwa miesiące zespół przeżywał trudne chwile polegając jedynie na słabo opłacanych koncertach, gdyż musieli sobie radzić przy 5$ na głowę dziennie i żebrząc o jedzenie u tych, z którymi udawało im się uzgadniać miejsce noclegu w różnych zakątkach Anglii i Francji. To wszysto było ponad siły Rozza, który uprosił swoją matkę, aby opłaciła jego lot powrotny z Francji do Kaliforni. Ta zgodziłą się na to, więc pozostawił on swój zespół w tarapatach, pomniejszając jego skład o swoją osobę, odpowiedzialną dotąd za główny wokal na ostatniej płycie. Osłabiony w ten sposób zespół rozważał dalsze koncertowanie bez niego, ale uznali to za nieetycznnnie. (?)
Kilka miesięcy później, Valor, David i Gitane zdołali zgromadzić fundusze na powrót do Los Angeles. Będąc już tam otrzymali propozycję nagrania kolejnego krążka, którego wydawcą miał być Nostradamus Records, a także francuski label Yanna Farcy 'L'invitation Au Suicide' pod warunkiem że Yann przysyła pieniądze, które napewno dotrą. Częściowo warunki zostały spełnione i płyta 'Ashes' ujrzałą światło dzienne. Trasa po Stanach i Europie została już ustalona, a wobec odejścia Rozza, bodaj już na dobre, skoro stwierdził, że 'nie chce mieć nic wspólnego z Christian Death' zaczęto określać nowe prawa w zespole i uznano, że dalsza działalność, już bez niego, jest etycznie poprawna. W tymże momencie powrócono do pierwotnego składu Pompeii 99 opartego na wokalu i gitarze Valora, Gitane Demone jako głos w tle, David Glass na perkusji, lecz nie znając jeszcze nowego basisty ani dodatkowego gitarzysty.
Był to punkt zwrotny. Czerwiec 1985. Valor zdecydował na przywrócenie realizmu w swojej muzyce i tekstach w odróżnieniu od surrealizum lansowanego wraz z Rozzem na dwóch poprzednich krążkach. (moim skromnym zdaniem teksty i muzyka na 'Atrocities' są bliższe metafizyce, czyli czemuś na przecięciu tych dwóch poglądów. Swoją drogą - to chyba najlepszy album zespołu. - przyp. tłum). Nawet mając Valora u boku Rozz nie potrafił wyrażać realizmu w tym, co tworzyli. Valor był 'głodny' takiej realistycznej tematyki i z lubością przedstawił czarną rzeczywistość 'Atrocities' (pol. okrucieństwa) - jako swoją interpretację martyrologii ofiar Drugiej Wojny Światowej, a ten album jakby wskazuje na to, że życie nie jest wyłącznie jakąś surrealistyczną fantazją i że jest również czymś bolesnym. Jakby na dowód tego, wydano kiepsko dofinansowaną EPkę 'The Wind Kissed Pictures', która może być w najlepszym przypadku uznana za produkt fazy przejściowej. 
Kolejny album 'the Scriptures' przywołuje w słuchaczu świadomość tego, że społeczeństwo przez wieki stosowało religię jako broń chciwych ludzi przy władzy. Jako że tak pozostało po dziś dzień i podlegamy chcąc niechcąc tym prawom, stajemy się ofiarami 'kościoła, z którego nie ma powrotu' (ang. church of no return). Społeczeństwo miałoby rzekomo stosować tą broń conajmniej do czerwca roku 1999 i prawdopodobnie, później też (my dzisiaj wiemy, że napewno - przyp tłum.:) 
Za czasów ukazania się albumu 'the Scriptures', fundamenty zespołu były już lepiej utwierdzone. Sytuacja finansowa i kontakty w grupie uległy załagodzeniu dzięki prężniejszemu kontaktowi z grupami ludzi, m.in tymi odpowiadającymi za występy. Valor coraz lepiej zdawał sobie sprawę, że jego publiczność zaczęła solidaryzować się i poświęcać wręcz ideom przez niego propagowanym. Wtedy właśnie nośną i czytelną stała się idea propagowana przez niego od zamierzchłych czasów Pompeii 99, i odtąd Christian Death Society złożyło im obietnice wsparcia finansowego w organizowaniu koncertów, możliwość nagrywania płyt w Anglii, itd.

Przełożył i drobnym komentarzem opatrzył: will-o-the-wisp